Nie cierpię z braku Ciebie, zaufaj, nie żartuję
choć może trochę więcej spalam papierosów,
i już potrzeby dotyku nie czuję
Twoich słodkich ust i miękkich włosów.
Nie usycham już z pozornej tęsknoty
jak gdy na Twój widok niemal krew mi krzepła.
Ja znów na życie nabieram ochoty
a i kot wszak może dostarczyć mi ciepła...
Choć czasem jeszcze się w snach mych pojawiasz
i pytasz, dlaczego znów zaglądam do butelki
no przecież nie dlatego, że ślad swój zostawiasz
bo w mej głowie po Tobie ślad rozwiał się wszelki.
Przewrotnie zauważasz, że serce nie sługa
(ile jeszcze bólu więc pragniesz mi zadać?)
otóż serca mojego historia niedługa,
wolałem je wyrwać niż dla Ciebie postradać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz