-Pozwól mi wziąć Twój strach,
tylko chwyć moją dłoń,
ja go obejmę, ukoję,
w swoim sercu go oswoję.
Tylko chwyć moją dłoń,
podnieś wzrok, możesz,
możesz mnie też przytulić,
jeśli chcesz.
-Jak ukoisz mój strach,
jak dasz mi siłę,
drży moja dłoń,
ramiona osłabły?
-Możesz wesprzeć się na mnie,
będę silna dla Ciebie,
ja Ci wskażę drogę,
wiesz, że ja Ci pomogę.
Tylko spójrz w niebo,
odetchnij głęboko, możesz,
możesz mi zaufać,
jeśli tylko chcesz.
-Jak Ty tak niewinna,
poniesiesz mój lęk,
kiedy wiara skarlała,
serce zaufać nie umie?
-Podaj mi dłoń, zobacz proszę,
moje serce bije dla nas obu,
mi możesz zaufać,
ja Twój lęk oswoję,
ja pomogę, uspokoję.
Tylko chwyć moją dłoń,
spójrz w niebo,
możesz mi zaufać,
możesz pokochać,
jeśli tylko chcesz.
Wiersze nocną porą
środa, 6 marca 2013
niedziela, 3 marca 2013
nałóg
z cichym sykiem odchodzi kolejny papieros.
nie ostatni na pewno.
nie dziś. choć już późno. ciemno już.
w zamglonym dymem pokoju
tylko echo twoich kroków.
tylko wrażenie dotyku na skórze.
ślady twoich zębów i paznokci.
i kolejny papieros.
tak wiem. może nie powinienem.
ale nie dziś. nie chcę przestawać.
nie chcę zapomnieć.
ani być zapomnianym.
chcę cię czuć. chcę byś była obok.
zamienić echo na stukot obcasów.
zamienić wrażenie w doznania.
pokryć ciało nowymi śladami
twojej prawdziwej namiętności.
tyle chciałbym.
ale jednak. dym szczypie w oczy.
echo cichnie.
zanika wrażenie.
i śladów już brak.
jedno słowo. nie zapomnę.
dwa słowa. zostanę na zawsze.
nie ostatni na pewno.
nie dziś. choć już późno. ciemno już.
w zamglonym dymem pokoju
tylko echo twoich kroków.
tylko wrażenie dotyku na skórze.
ślady twoich zębów i paznokci.
i kolejny papieros.
tak wiem. może nie powinienem.
ale nie dziś. nie chcę przestawać.
nie chcę zapomnieć.
ani być zapomnianym.
chcę cię czuć. chcę byś była obok.
zamienić echo na stukot obcasów.
zamienić wrażenie w doznania.
pokryć ciało nowymi śladami
twojej prawdziwej namiętności.
tyle chciałbym.
ale jednak. dym szczypie w oczy.
echo cichnie.
zanika wrażenie.
i śladów już brak.
jedno słowo. nie zapomnę.
dwa słowa. zostanę na zawsze.
piątek, 18 stycznia 2013
środa, 28 listopada 2012
Przeszłe-teraźniejsze
Uśmiech lecz spowity w smutku.
Dotyk, ale brak w nim ciepła.
Słowa, będące jedynie słowami.
Było, minęło. Przeszłe.
Uśmiech, pełen nadziei.
Dotyk, który rozgrzewa serce.
Słowa kruche, słodkie, wiary.
Jest. I niech pozostanie.
Dotyk, ale brak w nim ciepła.
Słowa, będące jedynie słowami.
Było, minęło. Przeszłe.
Uśmiech, pełen nadziei.
Dotyk, który rozgrzewa serce.
Słowa kruche, słodkie, wiary.
Jest. I niech pozostanie.
czwartek, 22 listopada 2012
Trudne rozmowy (Biały Tryptyk, III)
Mówisz: kocham.
Mówię: kłamiesz.
Pytasz: jak to.
Ja odpowiadam pytaniem:
Więc zdefiniuj miłość,
co to Twoim zdaniem
w ogóle znaczy?
Czerwienisz się?
Szepczesz: nie wiem, czuję
to jakbym w środku
wiedziała.
Krzyczę: (....)
Łza? Tak, i kolejna.
Wątpię: czy i co
mogą powiedzieć jelita i
nerki.
Tak, wiem, powiesz:
A serce?
A czyje?
A?
Myślę. Milczę.
Niszczy mnie poczucie winy.
Słowa nikną niewypowiedziane.
Proszę: przytul.
Jeszcze trochę łez.
Oddech, spokojnie.
Niemal bezdźwięczne: Koc h a m.
I znów beznadzieja nadziei.
Nie ma, nie będzie (Biały Tryptyk II)
Plaża, o poranku, w śpiewie mew
i rozwianej koszuli,
w piasku zapodzianych stopach
nie pojawisz się.
Już nie.
Przy leśnym ognisku, wśród iskier
i gitary dźwiękach
roztańczona, pijana wolnością
nie ukażesz się
już nigdy więcej.
Przy mnie, gdy się zachwieję
w śmiechu, gdy upadnę
i mimo wszystko,
nie dla czegoś.
Będziesz?
Pomimo smutków, będziesz?
Wiedząc, że kocham,
czy będziesz kochając?
A ja się postaram,
lub może ucieknę czasem.
Proszę o sen, w którym Cię odnajdę
o jeden dotyk dłoni
iskrę w oku, która tyle znaczy.
Lecz wiem, niestety,
że już nie dane mi będzie
ją zobaczyć.
środa, 21 listopada 2012
List (Biały Tryptyk, I)
Kocham Cię, na prawdę, kocham.
Nie umiem przestać, choć tak szczerze
to chciałbym, zapomnieć, uciec.
To boli, wiesz? Tęsknota chyba może zabić,
jeszcze nie wiem, kto wie?
Przyznaję i jest mi przykro,
z powodu błędów, które popełniłem.
Nie wiem, jak bardzo, ale
zmieniłem się, pewnie nie tak,
jakbyś tego chciała, ale zawsze.
Tęsknię za Twoim uśmiechem,
za śmiechem, za Tobą.
Wiesz?
Kiedyś to było takie łatwe, na początku.
Zbyt dużo szczęścia, prawda...
Ale... Nie wiem, przepraszam.
Od tamtego czasu zdążyłem
popełnić jeszcze wiele błędów,
i za wszystkie przepraszam.
Chyba nic umiem się pogodzić za sobą.
Pozwoliłem Ci odejść, a nie powinienem.
Mam nadzieję, że u Ciebie ok,
chociaż troszkę. Żegnaj,
mimo wszystko. Kocham.
Tak bywa.
Let Her Go by Passenger
Nie umiem przestać, choć tak szczerze
to chciałbym, zapomnieć, uciec.
To boli, wiesz? Tęsknota chyba może zabić,
jeszcze nie wiem, kto wie?
Przyznaję i jest mi przykro,
z powodu błędów, które popełniłem.
Nie wiem, jak bardzo, ale
zmieniłem się, pewnie nie tak,
jakbyś tego chciała, ale zawsze.
Tęsknię za Twoim uśmiechem,
za śmiechem, za Tobą.
Wiesz?
Kiedyś to było takie łatwe, na początku.
Zbyt dużo szczęścia, prawda...
Ale... Nie wiem, przepraszam.
Od tamtego czasu zdążyłem
popełnić jeszcze wiele błędów,
i za wszystkie przepraszam.
Chyba nic umiem się pogodzić za sobą.
Pozwoliłem Ci odejść, a nie powinienem.
Mam nadzieję, że u Ciebie ok,
chociaż troszkę. Żegnaj,
mimo wszystko. Kocham.
Tak bywa.
Let Her Go by Passenger
Subskrybuj:
Posty (Atom)