i rozwianej koszuli,
w piasku zapodzianych stopach
nie pojawisz się.
Już nie.
Przy leśnym ognisku, wśród iskier
i gitary dźwiękach
roztańczona, pijana wolnością
nie ukażesz się
już nigdy więcej.
Przy mnie, gdy się zachwieję
w śmiechu, gdy upadnę
i mimo wszystko,
nie dla czegoś.
Będziesz?
Pomimo smutków, będziesz?
Wiedząc, że kocham,
czy będziesz kochając?
A ja się postaram,
lub może ucieknę czasem.
Proszę o sen, w którym Cię odnajdę
o jeden dotyk dłoni
iskrę w oku, która tyle znaczy.
Lecz wiem, niestety,
że już nie dane mi będzie
ją zobaczyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz