czwartek, 22 listopada 2012

Nie ma, nie będzie (Biały Tryptyk II)

Plaża, o poranku, w śpiewie mew
i rozwianej koszuli,
w piasku zapodzianych stopach
nie pojawisz się. 
Już nie.

Przy leśnym ognisku, wśród iskier
i gitary dźwiękach
roztańczona, pijana wolnością
nie ukażesz się 
już nigdy więcej.

Przy mnie, gdy się zachwieję
w śmiechu, gdy upadnę
i mimo wszystko, 
nie dla czegoś.
Będziesz?

Pomimo smutków, będziesz?
Wiedząc, że kocham, 
czy będziesz kochając?
A ja się postaram,
lub może ucieknę czasem.

Proszę o sen, w którym Cię odnajdę
o jeden dotyk dłoni
iskrę w oku, która tyle znaczy.
Lecz wiem, niestety, 
że już nie dane mi będzie 
ją zobaczyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz