Uśmiech lecz spowity w smutku.
Dotyk, ale brak w nim ciepła.
Słowa, będące jedynie słowami.
Było, minęło. Przeszłe.
Uśmiech, pełen nadziei.
Dotyk, który rozgrzewa serce.
Słowa kruche, słodkie, wiary.
Jest. I niech pozostanie.
środa, 28 listopada 2012
czwartek, 22 listopada 2012
Trudne rozmowy (Biały Tryptyk, III)
Mówisz: kocham.
Mówię: kłamiesz.
Pytasz: jak to.
Ja odpowiadam pytaniem:
Więc zdefiniuj miłość,
co to Twoim zdaniem
w ogóle znaczy?
Czerwienisz się?
Szepczesz: nie wiem, czuję
to jakbym w środku
wiedziała.
Krzyczę: (....)
Łza? Tak, i kolejna.
Wątpię: czy i co
mogą powiedzieć jelita i
nerki.
Tak, wiem, powiesz:
A serce?
A czyje?
A?
Myślę. Milczę.
Niszczy mnie poczucie winy.
Słowa nikną niewypowiedziane.
Proszę: przytul.
Jeszcze trochę łez.
Oddech, spokojnie.
Niemal bezdźwięczne: Koc h a m.
I znów beznadzieja nadziei.
Nie ma, nie będzie (Biały Tryptyk II)
Plaża, o poranku, w śpiewie mew
i rozwianej koszuli,
w piasku zapodzianych stopach
nie pojawisz się.
Już nie.
Przy leśnym ognisku, wśród iskier
i gitary dźwiękach
roztańczona, pijana wolnością
nie ukażesz się
już nigdy więcej.
Przy mnie, gdy się zachwieję
w śmiechu, gdy upadnę
i mimo wszystko,
nie dla czegoś.
Będziesz?
Pomimo smutków, będziesz?
Wiedząc, że kocham,
czy będziesz kochając?
A ja się postaram,
lub może ucieknę czasem.
Proszę o sen, w którym Cię odnajdę
o jeden dotyk dłoni
iskrę w oku, która tyle znaczy.
Lecz wiem, niestety,
że już nie dane mi będzie
ją zobaczyć.
środa, 21 listopada 2012
List (Biały Tryptyk, I)
Kocham Cię, na prawdę, kocham.
Nie umiem przestać, choć tak szczerze
to chciałbym, zapomnieć, uciec.
To boli, wiesz? Tęsknota chyba może zabić,
jeszcze nie wiem, kto wie?
Przyznaję i jest mi przykro,
z powodu błędów, które popełniłem.
Nie wiem, jak bardzo, ale
zmieniłem się, pewnie nie tak,
jakbyś tego chciała, ale zawsze.
Tęsknię za Twoim uśmiechem,
za śmiechem, za Tobą.
Wiesz?
Kiedyś to było takie łatwe, na początku.
Zbyt dużo szczęścia, prawda...
Ale... Nie wiem, przepraszam.
Od tamtego czasu zdążyłem
popełnić jeszcze wiele błędów,
i za wszystkie przepraszam.
Chyba nic umiem się pogodzić za sobą.
Pozwoliłem Ci odejść, a nie powinienem.
Mam nadzieję, że u Ciebie ok,
chociaż troszkę. Żegnaj,
mimo wszystko. Kocham.
Tak bywa.
Let Her Go by Passenger
Nie umiem przestać, choć tak szczerze
to chciałbym, zapomnieć, uciec.
To boli, wiesz? Tęsknota chyba może zabić,
jeszcze nie wiem, kto wie?
Przyznaję i jest mi przykro,
z powodu błędów, które popełniłem.
Nie wiem, jak bardzo, ale
zmieniłem się, pewnie nie tak,
jakbyś tego chciała, ale zawsze.
Tęsknię za Twoim uśmiechem,
za śmiechem, za Tobą.
Wiesz?
Kiedyś to było takie łatwe, na początku.
Zbyt dużo szczęścia, prawda...
Ale... Nie wiem, przepraszam.
Od tamtego czasu zdążyłem
popełnić jeszcze wiele błędów,
i za wszystkie przepraszam.
Chyba nic umiem się pogodzić za sobą.
Pozwoliłem Ci odejść, a nie powinienem.
Mam nadzieję, że u Ciebie ok,
chociaż troszkę. Żegnaj,
mimo wszystko. Kocham.
Tak bywa.
Let Her Go by Passenger
wtorek, 13 listopada 2012
Rozmowa z Diabłem
-Więc, jak mówisz, jesteś tylko człowiekiem?
-Tak, dokładnie tak, jak powiedziałeś.
-Wierzyłeś, że siła przyjdzie z wiekiem?
Ale jesteś...? gdzie jesteś, i co dostałeś?
-Tęsknotę, samotność i niezrozumienie
Pustkę w miejscu, w którym było serce.
Była miłość dla której na jedno skinienie
Rozpalałem ognień już w jednej iskierce.
Brak tego, co w życiu bywa najważniejsze
Brak sensu w działaniu brak choćby idei
Brak sił, na sprawy nawet te najmniejsze,
Brak Boga, brak wiary jak i brak nadziei.
-Czy żałujesz tego, co zostawiłeś za sobą?
Czy jest tam coś, co byś wolał zapomnieć?
-A czy jestem teraz jakąś inną osobą?
Z tego życia chyba się nie da oprzytomnieć.
Czy idę więc na przód? Chyba nie, nie sądzę
Trwam w tym, co mi jest już urojone,
Tak, jak błądziłem, teraz też i błądzę
Bo i Ty i piekło było mi sądzone.
-Tak, dokładnie tak, jak powiedziałeś.
-Wierzyłeś, że siła przyjdzie z wiekiem?
Ale jesteś...? gdzie jesteś, i co dostałeś?
-Tęsknotę, samotność i niezrozumienie
Pustkę w miejscu, w którym było serce.
Była miłość dla której na jedno skinienie
Rozpalałem ognień już w jednej iskierce.
Brak tego, co w życiu bywa najważniejsze
Brak sensu w działaniu brak choćby idei
Brak sił, na sprawy nawet te najmniejsze,
Brak Boga, brak wiary jak i brak nadziei.
-Czy żałujesz tego, co zostawiłeś za sobą?
Czy jest tam coś, co byś wolał zapomnieć?
-A czy jestem teraz jakąś inną osobą?
Z tego życia chyba się nie da oprzytomnieć.
Czy idę więc na przód? Chyba nie, nie sądzę
Trwam w tym, co mi jest już urojone,
Tak, jak błądziłem, teraz też i błądzę
Bo i Ty i piekło było mi sądzone.
Subskrybuj:
Posty (Atom)