Jestem sam, pośrodku pustkowia, w pośrodku nocy.
Sam nie wiem jaki los mi jest pisany,
Nie wiem też jak lub choćby w co wierzyć.
Tkwię więc w niewoli słabego umysłu,
Jak w klatce, tak klaustrofobicznie.
Nawet nie wiem, w którą stronę
Pierwszy miałbym postawić krok.
Dziś jak kiedyś wołam: NAUCZYCIELU
Przyjdź, naucz, poprowadź.
Gdzieś, gdzie się będę mógł schować.