Nie wiem gdzie jestem, jakby zagubiony
i ślepy jakby, szukam wśród ciemności
drogi tam, gdzie kraj nasz wyśniony
drogi do szczęścia, drogi do miłości.
Nie wiem czy się uda, czy to znajdę
przy Tobie, w ramionach Twych maleć
jak mnie nogi poniosą, jak daleko zajdę
by tylko na drodze tej nie oszaleć.
Być może się zgubię, może już zgubiony
jestem, i zewsząd nie widać ratunku
serce nieposłuszne, podróżnik strudzony
przybity od myśli nadmiaru ładunku.
Proszę podnieś mego ducha, umyj brudy
wspomnień, ubierz mnie w nadzieję
szczęściem mnie napój, oddal trudy
spraw, że zaufania szaty przywdzieję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz